niedziela, 6 kwietnia 2014

40.

Przyszła wolna chwila, dlatego piszę.
Czy wiele się zmieniło od poprzedniego wpisu? Myślę, że całkiem sporo. Jestem na coraz lepszej drodze do pogodzenia się z mamą a z Ł. układa mi się coraz lepiej. Coraz więcej miłości. W życie wdrążam mój u super-mega-pro-tajny plan odchudzania.
Moja szkoła to jakieś bagno na przedmieściach wiejskiego miasteczka. Porażka totalna. Wychowawca kompletnie mi nie odpowiada. Nie rozumiem ludzi, którzy tak naprawdę ją szanują i szczerze pałają do niej uwielbieniem. Nie jestem w  stanie pojąć dlaczego wszystkie problemy klasowe są załatwiane bardzo powierzchownie, a nawet nie są poruszane lub jedynie niewielka grupa jest w nie wtajemniczona. Już trzy osoby zostają uznawane za klasowych narkomanów, w dodatku reszta też nie jest zbyt typowa. Co najmniej 2 osoby się tną, 3 biorą leki przepisywane od psychiatry, jedna osoba przebywa w szpitalu bo miała probe samobójczą a jeszcze inna jest w związku z Niemcem, który zabija niemowlaki na ołtarzach. Uważam, że trzymam się całkiem ok w porównaniu do reszty. Czasami zdarzają mi sie mega załamania. Wtedy czuję że jest już po prostu za dużo materiału na jeden czas. Nie rozumiem nawałów zadań domowych. Czy nie lepiej byłoby pozwolić uczniowi znaleźć czas na systematyczną naukę niż kazać mu wykonywać prace domową typy odpowiedz na 35 pytań do tekstu NA JUTRO ! Chyba powinnam wziąć wszystko na luz i małymi kroczkami przestać przejmować się kolejną jedynką z polskiego. Tak naprawdę nieważne jak bardzo bym się starała dla mojej szkoły to i tak będzie za mało. Jednak gdybym miała ocenić obecny weekend to muszę ze szczęściem stwierdzić, ze jest wspaniały. Od dawna nie miałam tak wiele czasu na odpoczynek a jednocześnie nie zaniedbałam szkoły. oficjalnie stwierdzam że weekend powinien być wzbogacony o jeden dzień wolnego!
Czas na związek. Ł. wziął się do nauki (trochę szkoda ze tak późno bo..) więc widujemy sie tylko raz w tygodniu. Brakuje mi częstszego kontaktu face to face. Fejsbukowe rozmowy są dla mnie kompletnie bez sensu zawłaszcza z Nim. Czatowanie nie jest dla nas. Moim kolejnym problemem w związku jest niestety moje zaniżenie własnej wartości. Miewam dni kiedy naprawdę boję się że przyjdzie taki moment że się rozstaniemy. Nie moge przeboleć tego faktu że jest to możliwe. Jednocześnie ten strach i stres który przez to odczuwam motywuje mnie by być jeszcze lepszym. Dlatego staram się przyłożyć i zadbać o swoją sylwetkę. Chce być bardziej pewna siebie i otwarta. Powinnam zacząć zastanawiać się nad prezentem dla Ł. na naszą rocznice. Nie mam pojęcia co mogłabym  zrobić. Wszystkie pomysły które przychodzą mi do głowy są zbyt ryzykowne albo zbyt odważne. A ja niestety nie jestem jeszcze tak odważna aby je zrealizować. 
Ale ! O! Właśnie w ten oto wspaniały sposób w mojej głowie zrodził się piękny pomysł. Pomógł mi przy tym Coldplay singlem "X&Y"

You and me are floating on a tidal wave... together
You and me are drifting into outer space... and singing

Właśnie tak będzie wyglądała nasza rocznica. Plaża, noc, księżyc, gwiazdy, morze, woda, miłość, Coldplay, wino, specyfiki. Dodając jeszcze - ta zazdrość wzrosła kiedy Wesoła postanowiła odnowić kontakty z Ł. Mam d niego mega zaufanie, ale wolałabym nie mieć za przeciwniczki dziewczyny którą niemile wspomina i która podczas jednych z wakacji flirtowała z Nim (i  ze wzajemnością) a w dodatku spowodowała u mnie wielki kompleks polegający na brzydszej twarzy, włosach oraz nieśmiałości.
Nie mam ochoty rozwarstwiać się nad moim pogodzeniem się z Mamą. Po prostu jest dobrze. Zaczynam ze sobą coraz lepiej rozmawiać. Nie dogryzamy sobie rozmawiamy o sobie o naszym życiu, szkole, pracy. Myślę że Ona też zaczyna powoli dostrzegać to, że nie jestem już małym dzieckiem. Ostatnio gadałyśmy na temat antykoncepcji. Niestety jeszcze nie jesteśmy na takim etapie żebym mogła powiedzieć jej że mam o tym większe pojęcie (i doświadczenie) niż ona. Podtrzymywanie, że jest się dziewicą (kiedy już od 3 lat nie) jest naprawdę męczące kiedy zaczynają się takie tematy. No nic pożyjemy zobaczymy może po 18 nastce coś się zmieni.
Wspomniałam na początku o zmianie nawyków żywieniowych. Właściwie to nie zamierzam ich zmieniać, planuje po prostu mniej jeść. Jak narazie idzie mi to całkiem dobrze. Problem mam jedynie z obiadami kiedy dostaję porcję podobnej wielkości co mój Tata. Obecnie powinnam leżakować i czytać historię. Zauważyłam, że w przeciągu 2 dni niejedzenia obiadu a np. jogurtu, bułki, pizzerki potrafię zejść wagowo do 51 kg. W dodatku zastanawiam się nad herbatkami typu slim, ponieważ nie potrafię sobie odebrać przyjemności kompletnego niejedzenia niezdrowych rzeczy.
Zaraz moja dziki osiemnastka. Myślę, że dziewczyny nic nie przygotowały ale i tak będzie super.